|
|
Strona: http://autofoto.pl/blogs/uzywane/archive/2007/08/29/kwiatek-citroen-c3-14-hdi-2007r.aspx
Tytuł: Kwiatek - Citroen C3 14 HDI 2007r

Kwiatek przyznam dość osobliwy. Rok produkcji 2007, sprowadzony, przebieg 2 800 km (słownie: dwa tysiące osiemset), cena 35 000 pln. Cena nówki wyliczana na podstawie konfiguratora dostępnego na www.citroen.pl to mniej wicej 48 650 pln. W
takiej sytucji warto zapytać byłego właściciela co się stało, dlaczego
sprzedaje nówkę-sztukę. I dlaczego za połowę wartości nowego auta z
salonu. Połowę, bo przecież ten co sprowadził auto też musi na tym
zarobić, na pewno poniósł drobne koszty związane z importem, więc musi
się odkuć. Z drugiej strony pewnie sprzedający żyje z takich okazji,
więc nie ma żadnego interesu, aby oddać auto po kosztach. Ponieważ
kontaktu z pierwszym właścicielem raczej nie nawiążemy, musimy sami
wykombinować dlaczego ów obywatel postanowił sprzedać taką żyletę. Może
wygrał auto w konkursie Der Colgate Foto, a że sam jeździ Porshe
Cayenne a żona Golfem GTI to nie ma co dodatkowo utrzymywać C3, więc
sprzedał ją biednemu Polaczkowi. Może nagle zmieniła się
człowiekowi sytuacja życiowa: pogrzeb, rozwód, nowa praca, podwyżka...
i był zmuszony sprzedać auto biednemu Polaczkowi. Tylko skąd ten przebieg 2 800 km? 2 tygodnie jeżdzenia po niemieckich drogach... i taka szybka decyzja o sprzedaży auta? 'Serwisowany w ASO' - kiedy zdążył? Może auto miało dzwona z tramwajem na Aleksandre Platz i trzeba było szybko sprzedać je biednemu Polaczkowi. Ehhh....
można było się postarać i przekręcić licznik do 28 000 km (słownie:
dwudziestu osmiu tysięcy km) - byłoby bardziej realnie.
|
Strona: http://autofoto.pl/blogs/uzywane/archive/2007/08/24/rynek-pe-en-wrak-w.aspx
Tytuł: Rynek pełen wraków
Można się oszukiwać, może nam się wydawać, że Honda, którą
znaleźliśmy i która nam się spodobała to jest to czego szukaliśmy.
Bezwypadkowa, od pierwszego właściciela... i reszta, o której
wspominałem wcześniej. No wlaśnie, kto przy zdrowych zmysłach
sprzedaje dobry samochód? Ja od ponad roku mam całkiem przyjemną Hondę
Civic. Samochód jest naprawdę trafiony :) Prawdziwa okazja!! (a
mówiłem, że takie się nie zdarzają :) Auto działa bez zarzutów, nic
nigdy się z nim nie stało, nigdy mnie nie zawiodło, ale... nie ma
klimatyzacji. Bardzo chciałbym mieć auto z klimą, ale... nie chcę się
pozbywać DOBREGO samochodu. Mój pierwszy samochód, który sobie
kupiłem to był Citroen Saxo. Byłem nim niesamowicie zauroczony, żadnych
wad, po prostu cudeńko. Z biegiem czasu uczyłem go. W końcu
dowiedziałem się o nim tylu rzeczy, że postanowiłem sprzedać tego
wraka. No i sprzedałem. Uffff.... Wiem, niczym się nie różnię od tych
cfaniaków, którzy handlują wrakami! No dobrze, zawsze możemy mieć
nadzieję, że trafimy na dziadka, który postanowił sprzedać swój
samochód, bo okazuje się, że już nie może prowadzić samochodów. Możemy
też trafić na milionera, który sprzedaje samochód żony, bo ma on już 2
lata, i pora wreszcie kupić żonce większego Lexusa. Może uda nam się
natknąć na młodą rodzinę, która postanowiła sprzedać swojego Opla
Corsę, bo zanosi się z zakupem Opla Astry kombi. Wszystkim Wam życzę
takich właśnie sprzedających, ale to jak trafienie Twojego Szczęśliwego
Numerka we włoskim totolotku. Wystarczy spojrzeć na ogłoszenia
handlarzy, którzy oferują usługę polegającą na kupnie Twojego wraka,
szbyko, wygodnie, w dobrej cenie. Accord, Civic, Prelude, i
inne, kupię każde, zniszczone, skorodowane, po wypadku, do remontu,
niejeżdżące, dysponuję własnym transportem, zawsze przyjadę, płacę
gotówką
kupię Astra Vectra Tigra Corsa i inne ople każdy stan i rocznik
a
absolutnie auta kupię każdego FIATA CC, SEICENTO, PUNTO, UNO, BRAVA,
SIENA, w całości, rozbite, zniszczone, na części, płacę rosądne ceny,
dojazd natychmiast, zadzwoń
kupię całe i uszkodzone, z terenu
całego kraju, osobowe, vany, busy, jeepy, ciężarowe, busy, gotówka, od
ręki, 100% satysfakcji, odbiór w 24h
absolutnie auta KUPIĘ po
1990 r., najchętniej modele: Xsara, Xantia, Berlingo, C15, Saxo, C3,
C5, lub inne w każdym stanie, GOTÓWKA OD RĘKI, wystarczy 1 telefon,
DOJEDZIEMY NA MIEJSCE, miła, profesjonalna obsługa
Clio, Megane,
Laguna, Safrane, 19, Scenic, inne kupię każde, zniszczone, skorodowane,
po wypadku, do remontu, niejeżdżące, dysponuję własnym transportem,
zawsze przyjadę, płacę gotówką I co się dzieje z tymi
wszystkimi 'zniszczonymi', 'skorodowanymi', 'po wypadku', 'do remontu',
'niejeżdżacymi', 'rozbitymi', 'w całości lub na części' furkami?? My je kupujemy - jako 'bezwypadkowe', 'serwisowane', 'od pierwszego właściciela', 'po wymianie rozrządu', 'stan idealny'.
|
Strona: http://autofoto.pl/blogs/uzywane/archive/2007/08/23/kwiatki-rover-416-si-1-4-16v.aspx
Tytuł: Kwiatki: Rover 416 SI 1.4 16V
Dodając ogłoszenie do serwisu internetowego sprzedajcy może wpisać
WSZYSTKO!! I zamieścić dowolne fotki... dowolnie podrasowane w
PhotoShopie... Chciałem Wam zamieścić tutaj fotkę Fiata Sieny,
czerwonego, który ostanio otarł się o mój komputer, ale... nie mogę go
znaleźć. Ale jak natrafię na podobnego kwiatka to obiecuje publikować
:) Po krótce: sprzedający zamieścił ogłoszenie 'pięknego' Fiacika
z pomalowanymi na czarno zderzakami. Ale zderzaki były tak pomalowane,
że już na pierwszy rzut oka było widać, że część zderzaka zasłaniała
przednie (i tylne też) reflektory, a kształt zderzaka nie
przypominał... zderzaka. Pamiętajcie o tym, to co jest w treści
ogłoszenia i to co zastaniecie na miejscu oglądając wasze przyszłe
cudeńko to zupełnie dwie różne sprawy. Po pierwsze, serwisy
internetowe NIE ODPOWIADAJĄ za treść zamieszczanych ogłoszeń, bo
dlaczego miałyby odpowiadać. Nie są w stanie sprawdzić każdej oferty,
to chyba zrozumiałe. Natomiast za to co napisze sprzedający odpowiada
tylko on. Ale co to w praktyce znaczy? To, że jadąc po samochód musicie
KONIECZNIE wydrukować sobie ofertę, treść i zdjęcia. Ogłoszenie w
internecie może dziś być on-line, jutro już nie. Więc zbierajcie dowody
:) Dla przykładu, zupełnie idiotyczne zachowanie komisanta z Bydgoszczy. To oczywiście pomyłka komisanta. Wrzuca
fotki deski rozdzielczej dwóch różnych aut. Przebieg NOMINALNY to 141
000 km, a na fotkach zdjęcia desek rozdzielczych dwoch roznych aut.
Jedna na pewno Rovera a druga - nie zidentyfikowana przeze mnie. Klient
patrzy i widzi takie kwiatki i co ma sobie pomyśleć? Raz przebieg 141
000 a raz 23 000 :) Przykład Rowera zaczerpnięty od Piorta. http://www.auto.bydgoszcz.pl/photos.php?car=8103&photo=47332&np=1
|
Strona: http://autofoto.pl/blogs/uzywane/archive/2007/08/22/wasze-historie-co-jakby-konkurs.aspx
Tytuł: Wasze historie - coś jakby konkurs
Po sugestiach od czytelników dotyczących a to braku fotek
obrazujących teksty, czy też ciepłych słowach i obietnicach
skorzystania z moich 'porad' przy najbliższej wyprawie po samochód
marzeń, zdecydowałem się na następujące zagranie. Jeśłi ktoś z
Was zamierza w najbliższym czasie dokonać zakupu samochodu marzeń i
zdecyduje się na ten jakże ryzykowny krok i chciałby o tym opowiedzieć,
podzielić się z innymi swoimi wrażeniami, zapraszam do pisania do mnie.
Ciekawe wypowiedzi będę publikował. Niezwykle mile widziane będą
historie okraszone interesującymi fotkami. Nie sądzę, żeby na
tym poziomie czytelnictwa bloga, moja skrzynka pocztowa nagle zaczęła
pękać, uginać się i stawać się cięższa niż Nissan Navara wypełniony po
brzegi glazurą, więc jest spora szansa na to, że właśnie Twoją historię
opublikuję :) A więc jeśli chcecie pochwalić się jakiego
doskonałego zakupu dokonaliście albo chcecie przestrzec kogoś przed
konkretnymi technikami oszustw zapraszam do pisania .
|
Strona: http://autofoto.pl/blogs/uzywane/archive/2007/08/22/co-sprawdzi-cz-4-blacha-i-szk-o.aspx
Tytuł: Co sprawdzić, cz. 4: Blacha i szkło
Blacha To w miarę proste zadanie. Nawet dla...
kobiety. Przepraszam za pejoratywny wydźwięk tego stwierdzenia, ale z
doświadczenia widzę, że to kobiety nie wierzą w swoje umiejętności
niezbędne przy zakupie samochodu. To prawda, że większośc z nich
kieruje się one zasadą: czerwony? biorę! Ale jeśli tylko byłyby w
stanie zapomnieć na chwilę o zewnętrznych walorach wozu to są w stanie
sobie poradzić z takim tematem jak blacha. Naprawdę! I to niekoniecznie
trzeba się przy tym ubrudzić, choć nie zaszkodzi. Blacha. Czyli wszystko to co jest metalowe, polakierowane. Blachę sprawdzamy odsłaniając dywaniki :) Sprawdzamy
jak układa się wykładzina, czy blacha jest równa, czy nie ma śladów
harmonijki. Pamiętajcie, że z miejscach trudno dostępnych blachę
wyklepać potrafią tylko Ci mechanicy, którzy teraz siedzą w Irlandii i
zarabiają kupę kasy na sprzedawaniu lodów z automatu. Czyli zaglądamy
pod fotel kierowcy, pasażera, pod tylne siedzenia, patrzymy jak
wyglądają progi. Zapamiętujemy widok z lewej stroniy auta i porównujemy
jak sprawa wygląda z prawej. Zaglądamy do bagażnika, patrzymy jak
wygląda podłoga pod matami. Zaglądamy w miejsce koła zapasowego czy
miejsce jest idelanie ogkągłe, czy nie ma śladów zgięć. I w końcu
najważniejsze, idziemy do przodu i zerkamy, w jakim opakowaniu znajduje
się silnik. Jeśli auto miało dzwona to będzie widać charakterystyczne spawy, asymetrycznie umiejscowione. To nie było chyba trudne. Teraz jeszcze prostrza sprawa, wymagająca jeszcze mniej wysiłku. Szyby Zwykle
szyby w samochodzie powinny być tej samej firmy i mieć takie same
oznaczenia, data produkcji, producent. Dobrze jest porównać jakie szyby
powinny być fabrycznie wstawione do Twojego modelu samochodu. To możesz
sprawdzić na innym egzemplarzu. Jeśli szyby były wymieniane to
może to świadczyć o poważnej stłuczce, ale może też o niczym nie
świadczyć, bo w końcu zawsze ktoś mógł się włamać kiedyś w przeszłości
do naszego przyszłego wozu. No cóż, temat niezbyt rozległy, ale
zawsze blacha i szyby to są 2 elementy, które możemy sprawdzić sami,
zanim udamy się do warsztatu i wydamy okrągłe 100 pln na oględziny wozu.
|
Strona: http://autofoto.pl/blogs/uzywane/archive/2007/08/22/okazje-mechanizm-powstawania.aspx
Tytuł: "Okazje" - mechanizm powstawania
Na jednym z forów internetowych poświęconych motoryzacji pojawił się ciekawy temat. [Errata: oczywiście temat ten był już wcześniej poruszany przez innego autora, więc przytaczam źródło artykułu z Interii: http://motoryzacja.interia.pl/szukaj/news/jak-sprzedac-uzywane-bmw,934377] Wszyscy,
którzy chca kupić samochód bezwypadkowy, z książką serwisową, małym
przebiegiem, od pierwszego właścicilena naprawdę polecam tego posta...
jest wielce wymowny. Autor obnaża przed nami rzeczywistość - jak powstaja 'okazje'. Problem
w tym, że wszyscy mamy tendencję do narzekania. Nie potrafimy
pozytywnie odpowiedzieć na pytanie "Jak się masz?". Standardowe
odpowiedzi to 'jestem zmęczony', 'źle się czuję', 'najchętniej
poszedłbym do domu'. To samo jest w temacie używanych aut. 'Nie kupuj
od handlarza', 'uważaj na przebieg', 'sprawdź czy nie bity', 'nikomu
nie ufaj', 'uważaj na oszustów'. No dobrze!! Ale co robić!! Jak kupić
DOBRY używany samochód? Mam budżet w wysokości 10 000 pln i
chcę kupić 'prawie' nowy samochodzik, jak największy, bezwypadkowy, od
pierwszego właściciela, bez oznak zniszczenia, bez korozji, full-opcja,
z małym przebiegiem... NIE MA TAKIEJ MOŻLIWOŚCI, możesz sobie darować,
a kasę wydaj na dobry rower.
|
Strona: http://autofoto.pl/blogs/uzywane/archive/2007/08/16/stra-miejska-w-z-nr-2635.aspx
Tytuł: Straż miejska - wóz nr 2635
Dziś zacznę z trochę innej strony. W zasadzie nie-na-temat. Jednak jestem przekonany, że takie rzeczy trzeba pokazywać. Wczoraj
wieczorem na jedym z przystanków autobusowych w Warszawie dwóch
gówniarzy urządziło sobie zabawę w niszczenie reklam świetlnych. Był
doskonały powód ku temu, ponieważ akurat czekali na autobus, a przez
dłuższy czas nic nie jechało, a ponadto byli w towarzystwie dwóch
miłych dziweczyn... Jakież było zaskoczenie dwóch koleżków, gdy
na przystanek autobusowy podjechał wóz Sraży Miejskiej - z wyłączonymi
światłami i pod prąd (ulica jest jenokierunkowa). Dwaj młodzi chłopcy
zorientowali się o ułamek sekundy zbyt późno, zdążyli rozpocząć
ucieczkę, ale strażnicy postanowili spełnić swój obowiązek wobec
pracodawcy i pobiegli w ślad za gówniarzami. Po 5 minutach obserwowania
calego zdarzenia, jeden ze strażników wrócił prowadząc za rękę
grzecznego i potulnego gówniarza, mam nadzieję, że branzoletki go
nieźle uwierały. Kolejnych 15 minut i drugi stażnik wrócił - jednak bez
zdobyczy. Przy okazji zjechało się więcej radiowozów do pomocy. Co nie
zmieniło niestety ani sytuacji złapanego ani uciekniętego. Naprawdę godne to pochwały (oczywiście praca strażników miejskich), że wykonali swoją pracę bez zarzutów. W
związku z tym, że dane mi było uczestniczyć biernie w wydarzeniach,
publikuję fotorelację z tego wydarzenia. Jak spotkacie wóz Sraży
Miejskiej, numer boczny 2635 to proszę o przekazanie wyrazów szacunku
dla jego użytkowników. Niestetety robienie kilku zdjęć aparatem Zorka pięć przynosi efekt w postaci lichej jakości fotek. FOTORELACJA, 15.08.2007, ok. godziny 22 




|
Strona: http://autofoto.pl/blogs/uzywane/archive/2007/08/14/co-sprawdzi-cz-3-troch-lakieru.aspx
Tytuł: Co sprawdzić, cz. 3: trochę lakieru
Dla większości kobiet, to co kładą sobie na paznokcie albo włosy nie
jest bez znaczenia. Skoro to jest takie ważne dla naszych dam, to może
powinno być równie ważne dla nas, Panowie. Idąc tym tropem, jakość
lakieru, który uskuteczniają Panie, niech zatem będzie doskonałym
wzorem przy zakupie auta. Lakier, jaki przyjdzie nam codziennie
oglądać jeżdżąc naszym jeszcze nie zakupionym samochodem, to bardzo
ważna rzecz. Sprawdźmy, w jakim stanie on się znajduje. Pierwsza rzecz to miernik grubości lakieru.
To takie cenne urządzenie, dzięki któremu jesteśmy w stanie
samodzielnie sprawdzić stan powłoki lakieru naszego jeszcze nie
zakupionego samochodu. Urządzenia te mają naprawdę różne kształty,
wielkości, w końcu funkcjonalności. Najlepiej poszukać ich, gdzieś na www.allegro.pl, czy tez www.kupsprzedaj.pl
Szczególnie dla laików polecam małe urządzenie w kształcie długopisu
(Auto Tester AT 500, czy coś w tym stylu). Można go kupić naprawdę
tanio, nie trzeba czytać instrukcji obsługi, bo połknąć też go się nie
da. Prosty w działaniu, jak... długopis :) Miernikiem takim
wykryjemy naprawdę szybko różnice w grubości lakieru w różnych
częściach wozu. O czym takie różnice (in plus i in minus) mogą
świadczyć? Oczywiście o tym, ze dana część była powtórnie lakierowana.
Ale jak była powtórnie lakierowana, to jeszcze nic się nie dzieje,
przecież ktoś mógł zarysować lakier, jakiś łobuz mógł uderzyć w maskę,
zadrapać. Lepiej, gdy część została polakierowana, niż żeby rdza miała
miejsce, żeby zaatakować nasz (jescze nie nasz) samochodód. Jeśli nie mamy testera grubości lakieru zdajemy się na nasze niezawodne oko. Sprawdzamy
różnice odcienia lakieru - do tego potrzebne jest słońce. Dodatkowo czy
w miejscach odprysków widać dwie warstwy lakieru, lub co gorsza
szpachlę. Jeszcze korzystając z dobrodziejstw słońca sprawdzamy
czy lakier był równo nakładany - szczególnie w rogach da się zauważyć
nierówności. Czasem fachowcy, którzy jeszcze nie wpadli na
pomysł sprawdzenia, jak się żyje za kanałem La Manche, nie mają na tyle
rozumu, żeby pamiętać, że plastikowych części nadwozia się nie
lakieruje. Prostym testem, przy wykorzystaniu narzędzia (przepraszam,
narządu) wzroku sprawdzimy czy nie są pomalowane części nadwozia, które
nie powinny być malowane (uszczelki, klamki, elementy zawieszenia,
szyby itp.), czy nie ma zacieków lakieru, czy nie ma pęknięć szpachli. Po tym wszystkim jesteśmy coraz bliżej decyzji w sprawie zakupu auta :)
|
Strona: http://autofoto.pl/blogs/uzywane/archive/2007/08/14/komu-wierzy.aspx
Tytuł: Komu wierzyć
olga napisała: szukając odpowiedzi na pytanie "jak sprawdzić stan techniczny auta" trafiłam na Twój blog.. mam
plan kupić w najbliższych dniach autko [golf IV], chcę je sprawdzić [w
każdym sensie], ale nie mam zielonego pojęcia gdzie się udać żeby
sprawdzić jego stan techniczny..? czy w miejscu gdzie robią przeglądy
techniczne [bo takowy i tak będzie potrzebny] sprawdzą mi wszystko w
tym aucie? czy jest sprawne? czy nie jest po jakimś poważnym wypadku?
czy jechać np. do serwisu volkswagena? tej prostej informacji brakuje.. wszędzie piszą "sprawdź", ale nie piszą gdzie.. Gdzie sprawdzić stan techniczny? Pojedź
najpierw z kolegą :) Sama nie jedź oglądać samochodu. Nidgy, przenigdy!
Ludzie nie są obiektywni w takich momentach. Wystarczy, że w internecie
zobaczyliśmy fotki, już jesteśmy tacy szczęśliwi. Wyobraźnia uruchamia
się w jednej chwili. To musi być nasz samochód. A tak,
pojedziesz z przyjacielem, choćby laikiem. To nie jego samochód będzie,
to nie on będzie się nim zachwycał. Jego oko będzie bardziej czujne.
Nie ma jak przyjaciele. Wszystko Ci odradzi. No dobrze, jak już
mu się nie uda Cię odwieść od zakupu samochodu, pokłucicie się tak że
wykasujecie sobie numery telefonów z książki telefonicznej to pora udać
się do fachowca. Gdzie? Jak masz kogoś znajomego to do niego.
Byle by miał ścieżkę diagnostyczną, kanał, był Twoim znajomym i niech
chciał ani grosza za fatygę. Aha... no i musi się choć trochę znać na
rzeczy. Ciekawym pomysłem jest udanie się do stacji naprawczej
KONKURENCYJNEJ marki. Byłem kiedyś z Oplem Astrą II w stacji naprawczej
Daewoo. To był doskonały wybór. Człowiek, który nadzorował badanie
mojego niedoszłego Opla, raczej nie przepadał za tą marką :) Znalazł
tyle usterek, tyle rzeczy świadczących o niezgodności faktycznego
przebiegu silnika ze stanem licznikowym, że w zasadzie po 15 minutach
badania mogłem podziękować sprzedającemu. Nawet nie musieliśmy wjeżdżać
na ścieżkę diagnostyczną. Pamiętajcie, że jeśli udacie się do
autoryzowanego serwisu samochodów marki, którą chcecie kupić to musicie
liczyć się z tym, że oni wiedzą WSZYSTKO o tych samochodach, przecież z
nimi pracują na co dzień. Ale... nie mają ani jednego powodu, aby mówić
o danym samochodzie, że to kompletny wrak... Jak chcesz kupić Golfa to jedź z nim do serwisu Hondy. A odpowidając na pytanie GDZIE niestety
nie spełnię Twojej prośby i nie powiem gdzie. W Warszawie może jakiś
serwis jeszcze bym polecił, ale w innych miastach... nie mam takiej
bazy danych, a co więcej sprawdzonej bazy danych. Jakichś polecanych
serwisów przez internautów można poszukać oczywiście w necie (Google
Twój przyjaciel :).
|
Strona: http://autofoto.pl/blogs/uzywane/archive/2007/08/13/przyk-adowe-oszustwa-cz-4-z-oto-g-upc-w.aspx
Tytuł: Przykładowe oszustwa, cz. 4: złoto głupców
Przypominam sobie historię o starym niedobrym księciu, który chciał
mieć tylko dla siebie mnóstwo cennych rzeczy. Gromadził je i gromadził,
z nikim nie chciał się dzielic, więc los go karał tym, że po pewnym
czasie wszystkie te rzeczy zamieniały się w coś bezwartościowego. Właściwie to nie wiem, czy była taka historia, ale w każdej chwili ktoś mógłby coś takiego napisać. I
to jest trochę tak. Chcemy sobie kupić auto. Mamy różne powody, to nasz
pierwszy samochód, tym razem to będzie większy samochód, nowszy,
lepszy, nareszcie z klimatyzacją, itp. Tylko my nim będziemy jeździli,
podniecamy się, bo już za chwilę będziemy mieli wreszcie dużą prawdziwą
zabawkę. Przeglądamy internet, wybieramy cacko, wyobraźnia
zaczyna działać. Jedziemy do handlarza, kupujemy nasze cacko,
szczęśliwi i lżejsi o kilka, kilkanaście tysięcy wracamy do domu. Po
drodze autko gasnie nam dwa razy, ale to kwestia zgrania się z autem.
Dodatkowo zauważamy, że drzwi pasażera nie otwierają się z centralnego
zamka, a jedna żarówka w tylnych stopach się nie świeci. Szczęście,
jeśli sami sobie to uświadomimy, a nie zrobi tego miła Pani sierżant. Po
kliku dniach jazdy okazuje się, że nasze nowe cacko powoli zaczyna
zmieniać się w bezwartościową kupę złomu. Z dnia na dzień przybywa
usterek. Nie, nie. Nie staram się tutaj prezentować jakiejś
skrajnie pesymistycznej postawy. Staram się pokazać jak wygląda życie.
Dlatego nie kupujcie lepiej złomu, choćby nie wiem jak się świecił, jak
ładnie wyglądał... użytkownik anonimowy napisał: Samochod
nie jest ładna v8 tylko dezelem. Alufelgi uszkodzone, c.zamek niedziała
z powodu pompki, airbaga nie ma, klimatyzacja nie działa, w radiui nie
działa wyswietlacz, jest samochodem wielokrotnie rozbitym i
przynajmniej dwukrotnie malowanym przez Henia w garażu, niepali na
benzynie. Pisze to poniewaz chce ostrzec kolejnego chetnego ktory da
sie wyrolowac przez idote tak jak ja. Zeby zobczyc ta "perełke"
zrobiłem 500 km i sie załamałem wypadało dać włascicielowi po mordzie
!!!! Może i zabrakło kilku przecinków w tej wypowiedzi, może
lekkie błędy stylistyczne czy literówki znajdziemy, ale znajdziemy też
ogromną chęć ostrzeżenia innych. Pokazania innym, żeby nie kupowali
'perełek'. Podejrzewam, że transforamcja "ładnej v8" w "dezela" to
kwestia kilku dni. a_left napisał: Samochód - weteran
kilku stłuczek, lakierowany w kilku miejscach, mocno zarysowany z
prawej strony. W ofercie wprawdzie nie jest opisany jako bezwypadkowy,
jednakże informacja taka udzielana jest telefonicznie. W zasadzie nawet
nie jest to komis, tylko kilka autek stojących sobie pod płotem.Do tego
wybitnie lekceważący stosunek sprzedającego do kupujących.Odradzam
jazdę do Trzemeszna. Widzę światełko w tunelu!! Uczciwość
sprzedającego mnie poraziła. Nie napisał, że auto jest bezwypadkowe!
Jak widać więc opis jest zgodny ze stanem faktycznym, a więc wygląda na
to, że a_left strasznie czepia się człowieka. A że bezrobocie w
Trzemesznie jest wyższe niż w Warszawie, to trzeba sobie jakoś radzić.
Chwała więc handlarzowi, że otworzył działalność gospodarczą i
sprzedaje samochody. Może na razie nie ma jeszcze na tyle dużo gotówki,
by zainwestować w prawdziwy plac, baner reklamowy, ogrodzenie, ale
znajdzie się jeszcze kilku... którzy kupią! A to mój ulubiony przypadek. m.kustra napisał: Oglądaliśmy
ten samochód i mimo że w ogłoszeniu jest zawarte, że samochód posiada
el. lusterka i radio, w rzeczywistości ich nie posiada, a sprzedający
informuje, że możemy to sobie zainstalować sami. Sprzedający nie jest
właścicielem samochodu i nie jest upoważniony do sprzedaży tego
samochodu. Ludzie, co za głupota... może sprzedający dopiero się uczy....
|